Kulinarnie - z Wiedźmami. Bo wiedźmy przecież nie tylko napary magiczne gotują!
środa, 29 czerwca 2011

... albo raczej coś w stylu konfitury. o, a najbardziej to po prostu SOS OWOCOWY :)

w trakcie produkcji pankejków wyprodukowałam też coś owocowego do polania tychże. wyszło pyszne, w przygotowaniu jest banalne, i bardzo dobrze się komponuje i z plackami, i z deserami, i z musem czekoladowym też!

z racji, że pankejki robiłam w dniu, kiedy wszystkie sklepy były pozamykane, a pogoda nie nastrajała do poszukiwania sprzedawców owoców stojących przy drogach, wykorzystałam zapasy z zamrażalnika (podczas użycia świeżych owoców trzeba dolać trochę wody do garnka, i - pozamiatane)

składniki:

  • ok 500g mrożonych wiśni, bez pestek
  • ok 300g mrożonych śliwek
  • 2 łyżki cukru brązowego
  • ewentualnie - przy świeżych owocach - odrobina wody

przygotowanie:

wrzucić owoce do garnka, postawić na średnim ogniu (do świeżych dolać ciut wody, do mrożonych nie trzeba). dosypać 2 łyżki cukru brązowego, przykryć pokrywką, i mieszać co jakiś czas, pilnując, żeby się nie przypaliło. po minimum kwadransie (można dłużej, robi się gęstsze) przelać do miseczki i konsumować, na przykład w towarzystwie placków - patrz zdjęcie

:)

konfitura
wtorek, 28 czerwca 2011

kombinowałam z masą czekoladową do muffinów - na różne sposoby. nic nie wychodziło tak jak miało, wszystko było "nie takie i już". po ostatnim eksperymencie wkurzona włożyłam miskę z masą powstałą do lodówki, i - szczerze mówiąc - kompletnie o niej zapomniałam. na dwa dni. ale jak znalazłam....! ach, co to za ambrozja się okazała..! nie, do pieczenia do muffinów średnio się nadaje, z naciskiem nawet na "nie polecam". ale do samodzielnego spożywania, albo w towarzystwie owoców sezonowych (z truskawkami wymiata!), albo jako dodatek do ciastek, biszkoptów, herbatników...? najlepsza rzecz na świecie, z tych czekoladowych..!

 składniki:

  • 200g gorzkiej czekolady (ok 70%)
  • 100g czekolady mlecznej (u mnie nastąpiła utylizacja zająców pozostałych po wielkanocy ;))
  • 500ml śmietany kremówki
  • ekstrakt wanilii - 2 łyżeczki
  • lub, zamiast ekstraktu: cukier waniliowy - małe opakowanie

przygotowanie:

do garnka wlać śmietanę, i zacząć podgrzewać na małym ogniu. jednocześnie dodawać pokruszoną czekoladę, i mieszać, mieszać, mieszać - do uzyskania jednolitej konsystencji. następnie przelać do misy, ubić mikserem (na najwyższych obrotach jakieś 5-7 minut), dodać ekstrakt wanilii, pomiksować jeszcze chwilę, i włożyć do lodówki, na kilka godzin, a najlepiej na dobę.

uwaga techniczna:

można poporcjować przed włożeniem do lodówki, innymi słowy: przelać do misek, pojemników, czy innych takich - ot, porcje na osobę zrobić. z bitą śmietaną to już czysta rozkosz dla podniebienia i bomba kaloryczna :)))))

po zmiksowaniu masa jest płynna całkowicie. nie należy się tym zniechęcać, konsystencję musu nabędzie chłodząc się w lodówce :)

mus czekoladowy

poniedziałek, 27 czerwca 2011

był weekend, długi na dodatek. i pogoda mocno brzydka. i w pakiecie - dzień ojca. Luby więc zażyczył sobie placków "takich jak E. ostatnio zrobiła*" - ok, coś wykombinuję, bo w zasadzie - czemu nie..? u Dwóch Chochelek znalazłam przepis, który postanowiłam wykorzystać jako inspirację - inspirację, bo - tradycyjnie! - coś pozmieniałam ;) znając apetyt i spust towarzystwa - zrobiłam od razu z podwójnej porcji, podanej w przepisie.

składniki:

  • 6 jajek
  • 240g mąki (ok 1 1/2 szklanki)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 280 ml mleka
  • szczypta soli
  • pół małego opakowania cukru waniliowego

przygotowanie:

rozbić jajka, oddzielić żółtka od białek. do żółtek dodać wszystkie pozostałe składniki, i zmiksować na gładką masę. białka ubić w osobnym naczyniu na pianę, i delikatnie ubitą pianę dodać do masy i wymieszać względnie równo. smażyć na rozgrzanej patelni.

ja smażyłam bez tłuszczu. uwaga: smażą się bardzo szybko, i trzeba uważać, żeby ich nie spalić :)

porcja ciasta na nie wiem, ile sztuk - znikały natychmiast, w trakcie smażenia. napewno naście, a może i koło dwudziestu..?

 

pankejki

podawać z syropem klonowym, owocami, jogurtem, dżemami, miodem... dosłownie z czym komu przyjdzie do głowy :) na zdjęciu powyżej - z czymś wiśniowo-śliwkowym własnej produkcji (ale z czym - o tym następnym razem)

-----
* podrasowane naleśniki, ale jak podrasowane - to chyba tylko sama ich autorka wiedziała ;)

21:28, kakunia.k
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 czerwca 2011

na długi weekend czerwcowy (właśnie mijający) miałam zaplanowane kilkukrotne grillowanie, w plenerze. niestety - pogoda nie dopisała, i plany trzeba było zmienić. może w przyszły weekend jeszcze dam radę pogrillować..? :)

tymczasem - czas na podsumowanie akcji.

zorganizowałam konkurs, w którym wylosowana została Ansur - Marta (wraz z osobą towarzyszącą). zwyciężczynie konkursu pojechały na event pod hasłem grillowania z Knorrem do Warszawy.

mimo że zdjęcia już były (i są w linkach powyżej), dzisiaj jeszcze garść, na któych prezentuję osoby oddelegowane przez .: wiedźmowe gotowanie :. na event - Martę i jej koleżankę z Japonii 

Marta i Nobuko:

event

Piotr Murawski, kucharz:

event

event

event

event

event

event

event

event

event

wszyscy uczestnicy eventu:

event

dodatkowo - wisienka na torcie, czyli film, na którym można obejrzeć wszystkich uczestników eventu. miłego oglądania! :)

 

udana impreza, prawda? :)

a za powyższe zdjęcia i film - dziękuję organizatorom! :)

sobota, 25 czerwca 2011

w ramach wspomnienia grillowania z Knorrem - dziś w roli głównej tytułowy karczek: potrawa banalna, chyba każdy wie, jak ją przygotować. właśnie: chyba ;)

miał być grill, w plenerze, nad wodą. jednak pogoda postanowiła inaczej - więc cóż zrobić..? uruchomiłam grilla w piekarniku. jasne, to nie ten sam efekt. ale - skoro mięso jest, świeże, chętni na nie też..?

zrobiłam, a co tam :) w towarzystwie sałatki i kuskusu mięso smakowało rewelacyjnie!

karczek, kuskus, sałatka

składniki:

przygotowanie:

pokroić karczek w plastry, lekko rozbić, włożyć do głębszego naczynia, i zalać przygotowaną marynatą (3 łyżki stołowe naturalnej marynaty do mięs, 3 łyżki oleju, 3 łyżki octu balsamicznego) - odstawić na pół godziny około (może być dłużej, ale nie musi!)

rozgrzać piekarnik do temperatury 140 stopni, karczek położyć na ruszcie (wyłożonym folią, żeby nie kapało ;)) - i grillować, bez termoobiegu, z użyciem górnej grzałki. 

karczek

po 15-20 minutach karczek obrócić na drugą stronę, i niech się dalej grilluje w najlepsze. kiedy będzie gotowy? aa, to najlepiej nasz nos powie ;) mnie to zajęło ok 40 minut.

w tak zwanym międzyczasie przygotowujemy kuskus i sałatkę.

kuskus - wsypujemy do miski, posypujemy szczytpą soli, i dodajemy odrobinę utłuczonych w moździerzu (lub zmielonych) ziół prowansalskich. zalewamy wrzątkiem ok 1cm powyżej powierzchni kaszy w misce, i przykrywamy talerzykiem, na około 5-8 minut, żeby kuskus odpowiednio nasiąknął wodą i przeszedł przyprawami. przed podanem mieszamy łyżką :)

kuskus

sałatka - sałatę szarpiemy na kawałki, ser typu feta kroimy w kostkę (lub kupujemy już pokrojony) i wrzucamy do miski, w której już czeka sałata. całość polewamy przygotowanym sosem (wg instrukcji na opakowaniu - 3 łyżki wody oraz 3 łyżki oleju wymieszać z zawartością opakowania) około kwadransa przed podaniem sałatki do jedzenia.

sałatka

jemy ze smakiem, i delektujemy się towarzystwem ;)

 
1 , 2 , 3
Tagi
do góry | szablon popełniła kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl