Kulinarnie - z Wiedźmami. Bo wiedźmy przecież nie tylko napary magiczne gotują!
czwartek, 29 grudnia 2011

[...] Kiedy Tygrysek był już cały zabandażowany, poczuł się troszkę lepiej. Ale już po chwili poczuł się znowu troszkę gorzej, bo był bardzo głodny.
- Ugotuję ci coś pysznego - powiedział Miś. - Powiedz, jaka jest Twoja najulubieńsza potrawa!
- Pstrąg w sosie migdałowym z kartofelkami i grzankami.
- Kiedy my nic takiego nie mamy - powiedział Miś. - Wymyśl coś innego.[...]

Janosch, "Panama - wszystkie opowiadania o Misiu i Tygrysku"

 

na fali lektury o Misiu i Tygrysku (polecam, świetna książka!) przedwczoraj wieczorem Młoda zapragnęła pstrąga w sosie migdałowym na obiad. jasne, dziecię, czemu by nie? akurat świetnie się składało, bo jeden pstrąg leżał w zamrażalniku i czekał na okazję wskoczenia do piekarnika, ale jakoś zawsze albo za mało czasu miałam na pieczenie takiego zamrożonego, albo nie miałam ochoty na rybę. a dzisiaj - i czas, i ochota. to zrobiłam, na oko totalnie - i wyszedł rewelacyjnie..!

pstrąg z migdałami

składniki:

  • pstrąg, sztuk jeden, świeży lub mrożony, jednak zdecydowanie wypatroszony ;)
  • migdały - 100g, najlepiej mielone (plus trochę w płatkach do dekoracji)
  • masło - ok 15-20g
  • koperek, świeży (pół pęczka) lub suszony (3 czubate łyżki)
  • czosnek, świeży (1 ząbek większy, 2-3 mniejsze) lub suszony - 2 łyżeczki

przygotowanie:

pstrąga obsypać koperkiem, od wierzchu i od środka. obłożyć wiórkami maślanymi, od wierzchu i od środka. posypać czosnkiem, od wierzchu i od środka :) posypać migdałami, z góry - i od środka. jeśli nie mamy płatków migdałowych, ani mielonych migdałów - można skorzystać ze zwykłych, obrać je ze skórki i pokroić na kawałki mniejsze. i tyle :) całość zawinąć w folię aluminiową, włożyć do nagrzanego do 140 stopni piekarnika (bez termoobiegu) i zostawić własnemu losowi na jakieś 30 minut świeżego pstrąga, a mrożonego - na półtorej godziny.

pstrąg z migdałami

pstrąg z migdałami

pstrąg z migdałami

pstrąg z migdałami

wyjąć z piekarnika, i jeść, w towarzystwie ryżu albo kuskusu - z kuskusem smakuje obłędnie :)

środa, 28 grudnia 2011

zupa cebulowa chodziła za mną od dawna. co jakiś czas trafiałam na przepis jakiś, ale żaden do mnie nie przemówił. żaden - aż do chwili, kiedy znalazłam TEN właśnie. w każdej zupie czegoś mi brakowało, a w tej - niczego. więc - jest. przed wami - pyszna, gęsta zupa cebulowa.

składniki, w mojej wersji:

  • ok 50dag cebuli (po obraniu wyjdzie mniej)
  • ok 8dag masła
  • 1.5 litra rosołu drobiowego
  • ok 25dag chleba (w oryginale razowy, ja dałam własny drożdżowy z mąki pszennej ty 650 z otrębami, i wyszło ok)
  • ok 2dag masła podsmażenia chleba
  • sól
  • pieprz
  • imbir
  • gałka muszkatałowa

cebulę obrać, pokroić w kostkę, wrzucić na roztopione na patelni masło, i zeszklić.

 zupa cebulowa

nie podsmażać, tylko zeszklić, na małym ogniu. chleb pokroić w drobną kostkę, wrzucić do naczynia docelowego razem z masłem dla niego przeznaczonym, i podsmażyć również. jak już chleb się leciutko zrumieni, a cebula zeszkli - przełożyć cebulę do chleba, i zalać wszystko rosołem. następnie - rozgotować wszystko - ja gotowałam ok 30-40 minut na niewielkim ogniu, ot, tak sobie "pyrkało". po ugotowaniu doprawić do smaku solą i pieprzem, oraz dodać imbir i gałkę - wg uznania. ja imbiru dałam pół płaskiej łyżeczki, i tyle samo (albo ciut mniej) gałki muszkatałowej.

po ugotowaniu albo zblendować blenderem na gładko, albo przetrzeć przez sitko, albo zostawić jak jest. w mojej wersji - bez niczego, czyli jak jest, po ugotowaniu.

 zupa cebulowa

smacznego!

Tagi: cebula zupa
23:43, kakunia.k
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 grudnia 2011

w trakcie kolacji wigilijnej zjadamy różne rzeczy, nie zawsze lekko strawne. tradycja mówi, że trzeba nie tylko przygotować 12 różnych dań, ale też każdego skosztować. a jak skosztujemy tu śledzia, tam pierniczków, a tam jeszcze pierogów z kapustą i grzybami czy barszczu z uszkami, o pozostałych ośmiu potrawach nie wspominając, to może się zrobić ciężko. w brzuchu ciężko, oczywiście. dlatego do picia w trakcie kolacji wigilijnej podaję kompot z suszu właśnie :) dodatkowo, jego charakterystyczny zapach "robi" moje święta :)

składniki, w mojej wersji:

  • gruszki suszone wędzone - ok. 500g
  • suszone jabłka - ok. 500g
  • suszone śliwki (najlepiej z pestkami, ale mogą być też bez) - ok. 500g
  • dodatkowo: suszone morele - ok 200g
  • cytryna - 1 sztuka, duża
  • goździk sztuk jeden
  • do ewentualnego dosłodzenia: cukier albo miód

kompot z suszu

kompot z suszu

przygotowanie:

przygotować owoce, tzn wyjąć z opakowań, i przelać wrzątkiem. nastęnie włożyć wszystkie owoce do dużego garnka (uwaga: ilość użytych przez nas owoców nie może przekraczać połowy objętości garnka, gdyż w trakcie gotowania owoce pęcznieją), i zalać je wodą. zagotować, i tak na małym ogniu gotować z godzinę. zaraz po zagotowaniu do kompotu dodajemy skórkę obraną z wyszorowanej wcześniej cytryny i goździk, sztuk jeden (więcej naprawdę nie trzeba). i tak na malutkim ogniu kompot gotujemy przez około godzinę, może trochę więcej. wyłączamy gaz pod garnkiem, gdy jabłka zbrązowieją :)

po ugotowaniu kompot jest mocny, dość intensywnie stężony, dlatego ja rozcieńczam go w stosunku 1:1 z wodą - i taki podaję do picia. dosładzamy dopiero po rozcieńczeniu - można go wtedy jeszcze podgrzać, żeby cukier lub miód dokładnie się rozpuściły.

kompot z suszu

kompot z suszu

czwartek, 22 grudnia 2011

dawno dawno temu wrzuciłam tu przepis od Basi dostany. przepis na śledzie niekoniecznie typowe - z jabłkiem, z cebulą, czy pod pierzynką. nie. to przepis na śledzie, można by powiedzieć, na słodko.

śledzie Basi, czyli z rodzynkami i śliwkami

z autorką przepisu rozmawiałam kilka dni temu, między innymi o śledziach właśnie, i zastanawiałam się wtedy, czy by tych śledzi już tydzień przed wigilią nie zrobić..? na co Basia się chyba w czoło popukała po tamtej stronie kabla.. ee..yy.. no, łącza telefonicznego, i stwierdziła, że to się z celem mija, gdyż albowiem je zjem przed wigilią. ok, nie zrobiłam. wczoraj namoczyłam śledzie, a do słoików gotowe wpakowałam dzisiaj. podczas ładowania skosztowałam raz i drugi, i już wiem, że B. miała rację z tym niedotrwaniem śledziowym :)))

postępowałam dokładnie wg wytycznych w przepisie, z wykorzystaniem opcji: do podstawowych rodzynek dorzuciłam jeszcze garść śliwek suszonych, w paski pokrojonych. a reszta dokładnie tak, jak TUTAJ.

śledzie Basi, czyli z rodzynkami i śliwkami

śledzie Basi, czyli z rodzynkami i śliwkami

śledzie Basi, czyli z rodzynkami i śliwkami

śledzie Basi, czyli z rodzynkami i śliwkami

śledzie Basi, czyli z rodzynkami i śliwkami

 

ciekawa jestem reakcji rodziny :)

wtorek, 20 grudnia 2011

nie tak dawno temu pojechałam na szkolenie do Krynicy-Zdrój. szkolenie jak szkolenie, dało się przeżyć, acz bez rewelacji w kwestiach wiedzy, natomiast w kwestiach towarzysko-poznawczych - bdb. jednym z lepszych odkryć tego wyjazdu było piwo łemkowskie - czyli grzane piwo z przyprawami korzennymi i wiśniówką. postanowiłam odtworzyć ten smak w domu :)

piwo grzane

składniki, w mojej wersji:

  • 1 opakowanie przyprawy do grzańca
  • 1 piwo 1/2 l
  • 50ml wiśniówki

przygotowanie:

piwo przelać do garnka, i podrzać dość intensywnie (ma być mocno ciepłe, gorące wręcz). do kufla wsypać przyprawę, i zalać gorącym piwem, mieszając do rozpuszczenia wszystkich składników. do tak przygotowanego napoju wpuścić mały kieliszek z wiśniówką.

piwo grzane

pić jak tylko ostygnie na tyle, żeby ust nie poparzyć :)

piwo grzane

 
1 , 2
Tagi
do góry | szablon popełniła kate_mac
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Durszlak.pl